365 | Produkty Aflofarm Regenerum - tylko do pielęgnacji paznokci. Czy aby na pewno?

Witajcie ;)
Chciałam się Wam pochwalić, że ostatnimi czasy moja mieszana/problemowa cera ma się o wiele lepiej, bardzo cieszę się z tego powodu i mam zamiar dbać o nią jak najlepiej dalej... Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że zupełnie nie mam pojęcia od czego jej stan się tak bardzo polepszył, specjalnie żadnych nowych produktów nie wprowadziłam do pielęgnacji, ani nic. Zwalam to polepszenie na lekką zmianę diety poprzez duże ograniczenie słodyczy, alkoholu i słonych rzeczy, a także na rzadsze nakładanie makijażu, głównie z braku czasu. Dodatkowy efekt, mógł dać produkt, który dziś tu Wam przedstawiam.

Aflofarm Regenerum - regeneracyjne serum do pielęgnacji twarzy

Innowacyjny produkt o szerokim spectrum działania, który silnie odbudowuje, nawilża i odżywia skórę, jednocześnie widocznie ją wygładzając.

Produkty tej marki, kojarzyłam głównie z pielęgnacją paznokci i trochę rzęs/brwi. Nie miałam pojęcia o tym, że mają również takie kosmetyki jak np. serum do twarzy, ciała czy ust... 
Serum wygląda dosyć nietypowo, ponieważ umieszczone jest w dużej, miękkiej tubce (50 ml) z dozownikiem "wyciskanym". Dozownik czasami się zacina, co po pewnym czasie staje się dosyć upierdliwe. Sam design opakowania nie jest zbyt ciekawy czy zachęcający do zakupu, ale typowy dla produktów tej marki. Konsystencja raczej gęsta, nie jest to produkt super wydajny. Określenie serum, kojarzy mi się bardziej z małą buteleczką jakiegoś stężonego olejku, niż dużym opakowaniem gęstego kremu. 
Krem pachnie ładnie, delikatnie, po nałożeniu zupełnie go nie czuć. Od razu po rozprowadzeniu wchłania się, zostawiając leciutki, nie tłusty film. Skóra automatycznie jest lekko wygładzona, zmatowiona i miękka w dotyku. Pory stają się mniej widoczne. Co do efektów dłuższego stosowania, to nie zauważyłam jakichś ekstra zmian, spłycenia zmarszczek, stałego odbudowania... może trochę pomogło mojej tłustej skórze w regulacji sebum, być może stało się jedną z przyczyn zmniejszenia ilości niedoskonałości (jednak trudno mi to potwierdzić, ponieważ używam też innych kosmetyków). W niektórych miejsca zauważyłam, że pojawia mi się więcej zaskórników, być może to też skutek tego serum ze względu na skład.
Jeżeli spojrzymy na skład, to nie sprawia on wrażenie zbyt korzystnego dla skóry. Już na drugim miejscu jest parafina ukryta pod nazwą synthetic wax (zwiększa podatność na zaskórniki i zmiany trądzikowe). Coco caprylate - kolejny typowy zapychacz! Kolejna jest gliceryna, która ma zadania nawilżające. Dalej ponownie masa niezbyt korzystnych składników, by w końcu gdzieś w połowie składu można było zobaczyć ten obiecany ekstrakt z nasion soi. Przeanalizujcie sobie resztę sami. Jak dla mnie im dłuższy skład tym gorzej, dlatego nie bardzo polecam ten produkt.
Podsumowując - serum opisałabym bardziej jako bazę pod makijaż, która świetnie przedłuża jego trwałość, lekko matowi i wygładza cerę, do stosowania raz na jakiś czas pod większy makijaż. Słowo serum totalnie tutaj nie pasuje, tym bardziej na nie korzystny skład.

A Wy miałyście ten produkt? Jak Wam się podoba?

5 komentarzy:

  1. pierwszy raz o nim słyszę, ale nie przekonuje mnie :O

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo długi skład i u mnie również odpada :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie seria Regenerum się nie sprawdza. Testowałam do włosów, paznokci, rąk... nic. Zero efektów i rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam, ale też w ogóle mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Ps. komentarze to nie miejsce na SPAM i REKLAMĘ RÓŻNYCH MAREK! Takie wpisy będą usuwane.