352 | Fake Lime Crime Velvetines z Aliexpress (6 kolorów szminek)

Hej hej!
Czy Wy tak samo jak ja uwielbiacie matowe wykończenia pomadek? Awwww, ja jestem ich wielką fanką, praktycznie po za kilkoma wyjątkami nie mam już innych wykończeń, po prostu źle się w nich czuję i wydają mi się nie praktyczne. Natomiast maty - same wiecie, mega trwałość, świetny wygląd, nic tylko nosić. Wiecie też, że oprócz pomadek, uwielbiam zakupy na Aliexpress, dlatego nie mogłam przejść obojętnie oprócz podróbek Lime Crime i mam dla Was krótki przegląd sześciu kolorów, a szczegółowo pokażę je na ustach w kolejnych wpisach.

Zdaję sobie sprawę, że są to podróbki, że nie wiadomo z czego one są zrobione, jak mogą wpływać na mój organizm itd... jednak mam je od dłuższego czasu (kilka miesięcy), bardzo często używam i nie spotkały mnie żadne dziwne dolegliwości, ale nie namawiam Was oczywiście do ich kupowania. Dokładnych linków do aukcji niestety nie posiadam, a kupowałam z dwóch oraz dodatkowe jeszcze dla przyjaciółki i muszę powiedzieć, że kolory o tej samej nazwie potrafiły się znacznie różnić odcieniami, dlatego uważajcie. 
Oryginały Lime Crime są obłędne, niestety nie mam żadnego egzemplarza, głównie ze względu na cenę około 80zł za jedną sztukę. Na pewno są one znacznie lepszej jakości, niż te poniżej opisane, ale przynajmniej będziecie miały porównanie kolorystyki, jeżeli posiadacie oryginał. Za moje zapłaciłam ok. 5,70zł / szt.
Pomadki dostajemy w kartonikach, w środku mamy, z tego co widziałam na zdjęciach, bardzo podobne do oryginału opakowanie - oszronione szkło, czerwona nakrętka z różami i napisem oraz naklejkę na spodzie. Pomadki mają bardzo ładny zapach, waniliowy, słodki. Smaku brak. Aplikator jest standardowy jak dla takich pomadek, stożkowa gąbeczka, dobrze aplikuje się nią produkt.
Ogólnie bardzo lubię te pomadki, jednak nie mogę jednoznacznie opisać wszystkich, dlatego w którychś z następnych wpisów pokażę Wam je na ustach i opiszę cechy danego koloru. Ogólnie rzecz biorąc, najlepsze i moje ulubione to Cashemere oraz Jinx, a najgorsze jakościowo to Pink Velvet i Beet It. 
Wszystkie po nałożeniu chwilę potrzebują do zastygnięcia na mat, przeważnie jedna warstwa wystarcza do pełnego krycia. Jak już dobrze zastygną to baaaardzo ciężko jest je czymś zetrzeć, jak zresztą widzicie na zdjęciu poniżej. Swatche przetarte są dwa razy wacikiem z płynem micelarnym. Jedyne przy czym wymiękają to jedzenie czegoś bardziej treściwego. Po kilku godzinach od noszenia niestety zaczynają się marszczyć i wysuszają usta, to jest ich największa wada ;( 
A wy lubicie zakupy na aliexpress i ogólnie testowanie dostępnych tam kosmetyków? Podzielcie się swoją opinią. Pozdrawiam ;**

6 komentarzy:

  1. A może się skuszę, może nie do noszenia tylko do filmów czy zdjęć :D Ja uwielbiam ten ,,waniliowy" zapach tego typu szminek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolorek Cashmere mnie przyciąga, ale wyglądam w takich, niestety, trupio. Mam jedną płynną pomadkę z Aliexpress, ale jest bardzo problematyczna w zmywaniu, więc sięgam po nią raczej rzadko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej bałabym się zamawiać kosmetyki z alie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Szukam linku i nie umiem znaleźć!
    Ale kolory wybrałaś śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dałam linka, bo te aukcje bardzo szybko znikają i się zmieniają, dlatego trzeba szukać na Ali przez wyszukiwarkę ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Ps. komentarze to nie miejsce na SPAM i REKLAMĘ RÓŻNYCH MAREK! Takie wpisy będą usuwane.