332 | Chłodny, szary blond dzięki Palette Intensive Color Creme C10 + A10

by - 17:39

Witajcie,
co jakiś czas na blogu pojawiają się posty włosowe, głównie poświęcone farbom do włosów i poszukiwaniu mojego ideału. Tak też będzie i tym razem. W podążaniu za marzeniem posiadania lekko siwych, srebrnych i dosyć jasnych włosków, przetestowałam kolejne nowe dla mnie farby. Mowa o mieszance Palette Intensive Color Creme nr C10 Mroźny srebrny blond oraz A10 Ultrapopielaty blond.

Po dwóch miesiącach od ostatnich eksperymentów na głowie z Joanną, o których możecie poczytać TUTAJ, musiałam coś zrobić z odrostami. Oczywiście znowu w ruch poszedł wujek Google i mnóstwo zdjęć, blogów, opinii dziewczyn na temat różnych farb dających efekt o jakim marzę. Z wielu opcji wybrałam dwie, o których jest dzisiejszy wpis. Chociaż teraz zastanawiam się, czy następnym razem nie użyć po prostu samej A10, która wydaje mi się da lepszy efekt. 

Jednak do rzeczy. O farbach Palette wiedziałam tyle, że mają okropny zapach i bardzo piecze po nich skóra głowy. No ale cóż, kto nie ryzykuje ten nie ma ;p Postanowiłam zakupić oba odcienie, w Rossmannie akurat trafiłam na jakąś promocję, że za obie zapłaciłam 13zł. Jak się okazało później, jedną farbę miałam ze starszej serii i w opakowaniu nie było maski pielęgnującej włosy, ale to nic zawsze mam coś swojego. Po zapoznaniu się z instrukcją, wymieszałam obie tubki oraz aktywatory.
Mieszankę nałożyłam na lekko nieświeże włosy, dla ich ochrony. Mój odrost jest bardzo podatny na wszelkie farbowanie i dosyć jasny, więc nie musiałam się na tym jakoś bardzo skupiać.
Palette oczywiście nadal niemiłosienie śmierdzi! Jednak nie aż tak jak sam rozjaśniacz, co jest plusem. Skora też trochę mnie swędziała i piekła, jednak nie było to nie do zniesienia. Włosy umyłam po ok. 40 minutach. Efekty możecie zobaczyć na zdjęciach, robione o różnych porach dnia, dlatego efekty po wydają się cieplejsze i bardziej rude, ale po prostu świeciło wtedy mocne słońce.
Produkt świetnie chwycił odrosty, nie było po nich niemal śladu. Włosy nie były przesuszone i zniszczone bardziej niż zwykle, czego najbardziej się bałam. Kilka dni intensywniejszej pielęgnacji i prezentowały się bardzo dobrze, jak na moje zniszczone. Uzyskany kolor był jasny, na końcówkach trochę bardziej niż przy skalpie, chłodny, ale z cieplejszymi refleksami. Rudych prawie nic nie ruszyło, może minimalnie się ochłodziły, jednak na to nie liczyłam, na razie nie chcę ich ponownie męczyć rozjaśniaczami.
Ogólnie z koloru byłam całkiem zadowolona, ale dla dopełnienia potrzebowałam większego ochłodzenia. Tutaj srebrne płukanka z Delii spełniła jak zawsze swoją rolę. Dodana do maski i położona na jakiś czas na włosy, dała mi efekt prawie moich idealnych siwo-blond kosmyków ;D Widoczny na poniższym zdjęciu. Trudno uchwycić ten kolor na zdjęciu, najlepiej prezentuje się na dworze w dziennym świetle ;)
Co do farb - polecam, co mogę więcej powiedzieć. Kolor nie różnił się od tych na opakowaniu, efekty ładne, cena niska. Czego chcieć więcej. Pozdrawiam.

Zobacz także:

5 komentarzy

  1. używałam tych farb-dokładniej A10. Niestety u mnie ciężko każdy kolor chwyta,ze względu na żółty odcień blondu,którego nic nie jest w stanie przykryć. Fajnie,że tobie kolor się przyjął ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama boję się takich eksperymentów na głowie ale od jakiegoś czasu chodzi za mną blond ;) trochę się boję że blond do mnie nie pasuje ale może warto zaryzykować ;) Twój kolorek bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny kolorek, też kiedyś dążyłam do takiego:) ale mi przeszło:) teraz wolę bardziej naturalne kolorki:) chociaz z blondu nigdy nie zrezygnuje:d

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolor mega ! Zwłaszcza po płukance :) jednak palette to firma której unikam bo słyszałam że najbardziej niszczy włosy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś często podobnie eksperymentowałam z farbami :) Po płukance, przynajmniej na zdjęciach, wyglądają lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.

Obserwatorzy

Chętnie odwiedzam:

OBSERWUJ MNIE @zjemciklapki