301 | DIY: Olejek do zarostu, super prezent dla chłopaka.

Witajcie, dzisiaj zapraszam na kolejny wpis z serii bardziej lifestyle ;) Post dodaje się z automatu, a my z bf pewnie jesteśmy na ślubie mojego brata. Za jakiś czas pokażę Wam mani jakie dziś mam <3 oraz moją przepiękną sukienkę. 
Natomiast jak sam z siebie mówi tytuł, dzisiaj post bardziej dla panów, a w wypadku tego bloga - dziewczyn, które mają brodatych chłopaków/przyjaciół/ojców... I na przykład chcą im zrobić super prezent ;) No bo jak można nie lubić chłopaków z brodą??! :D Mój Michał z olejku jest bardzo zadowolony, więc zapraszam do zapoznania się z przepisem i tym jak prosty jest do wykonania.

Ogólnie na pomysł wpadłam już dosyć dawno, ale najbardziej zainspirowana poczułam się, gdy Michał chciał sobie kupić profesjonalny olejek, którego jak się okazało skład jest bardzo prosty i można go mieć w o wiele niższej cenie niż w barbershopa'ach, w dodatku bez sztucznych składników. Po przeanalizowaniu wszystkiego i przeszukaniu Internetu, znalazłam kilka przepisów. Kierowałam się głównie tymi dwoma wpisami: Agnieszka Grzelak i Czas Gentlemanów oraz wiedzą a temat wymienionych składników.
A więc do wykonania mojego olejku do zarostu czyli buteleczki 30ml potrzeba (na oko):
  • ok. 12ml organicznego oleju arganowego
  • ok. 10ml naturalnego złotego oleju jojoba
  • ok. 10ml organicznego oleju ze słodkich migdałów
  • kilkanaście kropel organicznego oleju z awokado
  • kilka kropel olejku rycynowego
  • kilka kropel naturalnego olejku pomarańczowego
  • 3 krople kompozycji zapachowej ylang-ylang
  • pusta buteleczka najlepiej z atomizerem (u mnie 30ml)
Wykonanie jest banalnie proste. Najzwyklej w świecie dodajemy do siebie wszystkie odpowiednie składniki, a na końcu energicznie mieszamy. Ja swoje rzeczy zakupiłam na stronie ZróbSobieKrem.pl, gdzie razem z przesyłką zamówienie wyniosło mnie około 50zł. Jednak weźcie pod uwagę, że do zapełnienia jednej buteleczki zużywamy tylko część rzeczy, a reszta zostaje na przykład na następny raz ;) Po za tym olejek zużywa się na prawdę długo, więc w sumie koszty nie są takie straszne ;p
Pamiętajcie, by przy przelewaniu zaopatrzyć się w jakąś podstawkę lub chusteczki etc., olejki potrafią narobić paskudnych plam. 
Co do efektów, to z relacji mojego chłopaka wynika, że olejek spisuje się bardzo dobrze, broda lepiej się układa, jest bardziej miękka i miła w dotyku. Po za tym składniki olejku dobrze nawilżają skórę oraz zarost, zapobiegają swędzeniu, nadają połysk oraz działają antybakteryjnie. Polecam jeżeli nie macie pomysłu na prezent dla jakiegoś "brodacza" ;p a w dodatku ta satysfakcja, że zrobiło się coś samemu <3
Na dzisiaj tyle, post taki trochę inny, ale mam nadzieję, że chociaż trochę Was zainteresował ;)

9 komentarzy:

  1. Ciekawy pomysł, osobiście nie znoszę zarostu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olejek do zarostu, olejkiem do zarostu, ale w gruncie rzeczy ja jako kobieta sama sprawiłabym sobie taką miksturę i stosowała na włosy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda to ciekawie ;-D Mój A. w sumie zapuścił już całkiem fajny zarost, nie wyobrażam go sobie bez tej mini bródki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)) to moze spraw mu taki prezent ;p

      Usuń
  4. Ja jednak wolę, gdy mój mężczyzna się goli :) Ewentualnie mały zarost. Nigdy broda! ale pomysł fajny :)
    Do zobaczenia na Meet Beauty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja lubię mojego męża z takim 2dniowym zarostem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Ps. komentarze to nie miejsce na SPAM i REKLAMĘ RÓŻNYCH MAREK! Takie wpisy będą usuwane.