285 | Venita pianki koloryzujące: Intrygujący róż & Magiczny fiolet

Witajcie! :)
Piękny dzień, jutro wiosna, od razu ma się więcej energii do działania, nie sądzicie? Ja zebrałam się w końcu do ogarnięcia zdjęć do tego wpisu i tym samym zapraszam na kolejną, uzupełnioną recenzję pianek koloryzujących Trendy Color Venita. Zapraszam!

Już kiedyś wspominałam o jednej z nich, był to Intrygujący róż, czyli moja ulubiona z pianek. Poczytacie o niej dokładnie TUTAJ, a dziś pokażę Wam efekty, jakie wyszły mi z połączenie dwóch kolorów: Intrygujący róż + Magiczny fiolet (a w sumie była tam jeszcze trzecia, jak dobrze pamiętam Urzekająca purpura). 

A więc do sedna. Nie będę się rozpisywać o opakowaniu i instrukcji nakładania, bo robiłam to już w tamtym wpisie, do którego link powyżej. Chociaż dodam, że od tamtej pory wydaje mi się, że konsystencja się zmieniła na lepszą, a pianki wygodniej i łatwiej się nakłada. Cudownie pachną. Dziś skupię się na efektach i tym, jak świetnie można łączyć kolory. Przygotujcie się na kilka takich postów, bo w zanadrzu mam jeszcze cztery kolory :D 
Włosy takie nosiłam w okresie świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra, wtedy chciałam uzyskać efekt przejścia kolorów z blondu, do ciepłego różu, następnie do zimnego i na końcu do ciemniejszego fioletu. Niestety jak się okazało, kolory znacznie odbiegały od tego co na opakowaniu (purpura była bardzo słabo widoczna i czerwona, do różu nie mam zastrzeżeń, fiolet był jaśniutki, lawendowy) i musiałam coś wykombinować. Wpadło mi do głowy rozwiązanie, by pomieszać farby. I tym oto sposobem uzyskałam przecudowny różowo/fioletowy odcień, w którym się zakochałam. 
Pianki mieszałam w  miseczce "na oko" i nakładałam na lekko wilgotne włosy pędzelkiem, im bliżej końcówek tym więcej fioletu, a mniej różu. Trzymałam kilkadziesiąt minut, następnie zmywałam (co niestety wiązało się z uwaleniem połowy łazienki :D ). Mam włosy koloru jasny blond, były kiedyś nieco rozjaśnianie, po za tym, niestety są zniszczone, przez co kolor u mnie utrzymywał się na prawdę długo. Po kilku myciach została poświata, która utrzymywała się jeszcze bardzo długo, więc jeżeli potrzebujecie tylko chwilowej koloryzacji, to ryzykujecie, gdyż to jak długo kolor będzie widoczny w dużej mierze zależy od kondycji i rodzaju Waszych włosów.
Ja bardzo lubię kombinować z półtrwałą koloryzacją włosów, dlatego takie rozwiązanie jak pianka bardzo mi się podoba. Ogólnie szczerze Wam polecam, jednak nie sugerujcie się za bardzo kolorami na opakowaniach, bo wszystko zależy od koloru wyjściowego włosów. Wiadomo - im jaśniejsze tym kolor ładniejszy, jeżeli rozjaśnianie, to również ładniejszy i dłużej się trzyma. Możecie je zakupić w drogeriach Natura oraz gdzieś w internecie. Więcej o piankach i innych produktach dowiecie się ze strony Venita. Powiedzcie co sądzicie o takich szalonych kolorach na głowie :D i czy mi pasują. Pozdrawiam ;*
Produkty dostałam do przetestowania od marki Venita, nie m to wpływu na moją opinię o nich.

Zapraszam do lajkowania

23 komentarze:

  1. ale fajny efekt, uwielbiam Twoje włosy ♥
    a taką piankę chyba muszę sobie kupić i bym sobie zrobiła czerwone ombre :D ciekawe jak długo na moich włosach by się trzymało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo fajny efekt by pewnie wyszedł :D

      Usuń
  2. Wyglądasz świetnie w tych kolorach! Sama kiedyś kombinowałam z piankami i szamponami- do dziś został mi sentyment do fioletów i czerwieni :) Niestety z obecnym trybem życia, jaki prowadzę nie mogę sobie pozwolić na takie szalone włosy :( ALE :) Bardzo podoba mi się efekt na połowie moich włosów- kiedyś czerwone, dziś przykryte brązem. I tak sobie myślę... A gdybym na brąz nałożyła taką piankę..? Uzyskałabym całkiem ładną poświatę i wyrównałabym kolor całości włosów... Powinno dać radę, nie?
    Buziaki!
    --
    france-elegance.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, super pomysł! :) mogłoby fajnie wyglądać a jednocześnie kolor nie byłby bardzo szalony :D
      u mnie szczegolnie sentyment do rozu i wlasnie tego fioletu :)

      Usuń
  3. oglądałm kiedyś te pianki i mialam ochotę na niebieską, ale właśnie się boję jak długo będzie to siedzieć, moje włosy nie są zniszczone na końcach, tylko w niektóre włoski są rozdwojone, ale jest ich bardzo mało. Może w okresie letnim się skuszę :) fajnie, że napisałas o tym produkcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat niebieskiej zupełnie nie polecam... będzie o niej wpis. u mnie się nie sprawdziła i już kilkaaa tygodni po farbowaniu nadal mam zielone koncowki ;/
      na lato takie kolorowe włosy są super :D

      Usuń
  4. Ja tam do szalonych kolorów na włosach nic nie mam :-P Zresztą przy moim czerwono-pomarańczowo-fioletowym miksie ciężko abym miała ;-)
    Pamiętam jak kiedyś znajoma z liceum zapragnęła mieć na sylwestra czarne włosy... problem polegał na tym, że była jasną blondynką. Gdy użyła szamponetki, wyszedł jej dziwny atramentowy kolor, który przez półtora miesiąca wypłukiwał się przechodząc przez wszystkie odcienie fioletu ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale masz kolorystyczną mieszankę na głowie :D brzmi super ;p
      ooo hehe ale akcja ;p ja az tak bym nie ryzykowała, ale co do tych pianek mam przynajmniej pewność, że kiedyś sie zmyją, chociaż obecnie końcówki po jednej stronie mam już od miesiąca jasno zielone a po drugiej jasno rozowe xD na szczescie nie rzucają się zbytnio w oczy

      Usuń
  5. Podobają mi się takie kombinacje, jednak mam za ciemne włosy do tego ;) a raczej idę w stronę ich przyciemnienia, niż rozjaśnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety posiadaczki ciemnych kosmyków mają nieco utrudnione kombinowanie z kolorami ;)

      Usuń
  6. Sama bym się chyba nie odważyła na taki szalony kolor, ale Tobie pasuje i to nawet bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. marzy mi się taki kolorek na włosach, niestety aktualnie walczę z pozbyciem się czerni z włosów, naturalnie i tak jestem ciemną brunetką dlatego bez rozjaśniania by się nie obyło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety ;/ Twoje włoski trochę pocierpią, ale pewnie efekt będzie super ;)

      Usuń
  8. Ale fajnie wyszło :D Ja sobie farbowałam włosy tonerami i na razie miałam końcówki w kolorze turkusowym i pomarańczowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się zastanawiałam nad tonerami kiedyś ;) fajne efekty można uzyskać

      Usuń
  9. Ja też lubię kombinować z kolorami, a jak zobaczyłam w Naturze te pianki to nie było innej opcji - musiałam przetestować :). U mnie po trzech myciach już nie było prawie widać koloru, tylko lekką poświatę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, to o czym pisałam :D u jednych sie trzyma i zmyc nie chce, a u innych dwa mycia i koniec koloru ;p

      Usuń
  10. Muszę się skusić, lubię kolory na włosach :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniale ci wyszlo,csekam na dalsze wpisy!ps. Ta niebieska pianke kupowalas w naturze?bo tam jej nie ma..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki ;)
      co do pianek to kupowałam tylko różową sama, a w mojej naturze również nie zauważyłam niebieskiej, ale w różnych małych drogeriach też są dostępne

      Usuń
  12. Ten fiolet robiłam sobie kiedyś na rozjaśnionych końcówkach - niestety na moich włosach kolor prawie nie wyszedł -włosy miałam po niej prawie czarne z lekkimi przebłyskami fioletu ;-) Jednak włosy miałam na pewno za ciemne, żeby miało mi to wyjść ładnie ;-D

    OdpowiedzUsuń
  13. kupiłam kiedyś czerwień z tej serii, ale leży i leży....muszę w końcu wykorzystać ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Ps. komentarze to nie miejsce na SPAM i REKLAMĘ RÓŻNYCH MAREK! Takie wpisy będą usuwane.