206 | Rasta gradient manicure

Witajcie, pewnie już zapomnieliście o blogu, przez moją "nadaktywność" ostatnią :D W każdym razie dzisiaj powracam, a że męczy mnie przeziębienie, to cały weekend zapowiada się internetowo-blogowy + podręczniki do biologii ;p Trochę poczytam Wasze blogi (w końcu) i tylko skończę posta to zabieram się za paznokcie - uwierzycie! już tydzień noszę jedno bardzo proste mani... aż sama się dziwię ;/
Dawno nic nie było, dlatego dzisiaj mani dosyć pozytywne, takie... moje. Wyrażające moje zainteresowania i w ważnych dla mnie barwach - zapraszam na RASTA GRADIENT.


Nie miałam zbyt dużo czasu, więc któregoś dnia pomyślałam, że zrobię sobie gradient. Sprawa dosyć prosta, wydaje się szybka... ale przypomniałam sobie, że trafił do mnie jakiś czas temu wachlarzowy pędzelek do manicuru. Zauważyłam kiedyś w sieci wspaniałe gradienty i cieniowania wykonane tą metodą. Pędzel w dłoń i do roboty ;] 

Najpierw nałożyłam bazę (Wibo Eliksir z jedwabiem), następnie biel (Miyo Ice Baby). I tutaj zaczyna się zabawa pędzelkiem. Na folię nakładałam obok siebie dane lakiery - w moim wypadku czerwien (Wibo Base #1), żółty (Essence Miami Roller Girl #01), i dwa odcienie zieleni (jasny Softer Crazy Colours Kiwi #28 i ciemniejszy Pierre Rene Top Flex Be Happy #231) - tak jak przy użyciu gąbeczki. Następnie pędzelek maczałam i dokładnie przykładałam do paznokcia przeciągając w odpowiednim kierunku. Dla ozdoby dorzuciłam jeszcze czarne kryształki oraz holograficzny brokat i wszystko pokryłam top coat'em. ''

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się tak świetnego efektu! Jest przy tym mniej brudzenia, może troszkę więcej roboty z dokładnym pomalowaniem i ładnym zlaniem lakierów, ale efekt na prawdę jest warty tej chwili cierpliwości. Mnie się tak podobał, że pazurki nosiłam około tygodnia :D

A co Wy o nich sądzicie? Używałyście tego pędzelka "miotełki" do zdobień? A może macie jeszcze jakieś inne zastosowania dla niego. 

Żeby nie było zbyt krótko, bo przecież stęskniliście się, na pewno za moimi paznokciami :D to dorzucam dwa zdobienia, które wykonałam przyjaciółkom na studniówkę. 

Pierwsze Weroniki - złoto z czernią + piękny holograficzny topper Inglot 207 i prostokątne ćwieki Born Pretty Store. Natomiast srebrne są Sandry: piaskowy Lovely Snow Dust #3, czarny liner BornPretty Store i na koniec top coat (ale już po zrobieniu zdjęcia) - na żywo wyglądały fantastycznie!
Które z dzisiejszego wpisu najładniejsze? :)
Pozdrawiam ;*

13 komentarzy:

  1. zapachniało... latem hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ale super całość się prezentuje! ja do gradientu używam gąbki, nie wiem, czy umiałabym pędzelkiem ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. pędzelkiem jeszcze nie robiłam gradientu ;) fajne kolorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajne kolorki, takie żywe ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rasta jest genialne, świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no niesamowicie :) bardzo mi się podoba połączenie tych Rastowych kolorków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rasta kolorki zdecydowanie do mnie przemówiły :D

    OdpowiedzUsuń
  8. pozoytywnie nie zaskoczyłaś, bo z gradientami mam na pieńku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekna, letnia propozycja, cudo!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Ps. komentarze to nie miejsce na SPAM i REKLAMĘ RÓŻNYCH MAREK! Takie wpisy będą usuwane.