144 | Trzy średniaki od Eveline Cosmetics

Witajcie późną porą, wybaczcie ale dopiero teraz mam chwilę dla bloga. Jutro wybieram się do Lublina, w którym ostatnio niestety często bywam. Niestety, bo wizyty w szpitalu do przyjemnych nie należą, ale ważne że spędzam te kilka godzin z kimś ważnym. Jutro znajdę też chwilę na jakieś zakupy... aczkolwiek wątpię czy coś kupię, chyba że jakiś lakier wyjątkowo wpadnie mi w oko ;)
Dzisiaj mam dla Was recenzje trzech kosmetyków Eveline Cosmetics, które dostałam od bangla.pl... nie jestem z nich zadowolona, a może oceniam zbyt surowo? No ale jak nie spełniają swoich zadań, a producent wciska kit, to czego się spodziewać. Zaczynamy:

Eye Max Precision BROWN, Kredka automatyczna z gąbką



Od producenta: Kredka jest dość miękka, by precyzyjnie i dokładnie narysować kreskę na górnej i dolnej powiece, jednocześnie jest na tyle twarda, by nie zaczepiała o linię rzęs i nie zostawiała pomiędzy rzęsami grudek.
Kosmetyk ma kremową aksamitną teksturę, co pozwala narysować kreskę bez wysiłku, nie rozciągając delikatnej skóry wokół oczu, a zawarte w recepturze składniki aktywne pozwalają na połączenie spektakularnego efektu wizualnego z troskliwą pielęgnacją:
- LANOLINA jest naturalnym składnikiem o działaniu wielokierunkowym, regulującym gospodarkę wodno-lipidową naskórka, zmiękczającym i wygładzającym skórę.
- WOSK PSZCZELI zawiera składniki mineralne, które znakomicie uelastyczniają i zmiękczają skórę.
Ultratrwała formula Long Lasting Effect 24h w połączeniu z mineralnymi pigmentami pozwoli Ci cieszyć się idealnym makijażem oczu przez cały dzień. Makijaż bezproblemowo i szybko zmyjesz, używając każdego środka do demakijażu.

Cena i dostępność: przypuszczam, że w większości drogerii. Widziałam za ok. 10zł
Moja opinia: Posiadam tę kredkę w kolorze brązowym. Na początku byłam bardzo zadowolona i jak najszybciej chciałam ją przetestować, ale...
Kredka ma ładne opakowanie i jest praktyczna, dzięki wysuwanemu sztyftowi, którego nie trzeba temperować. Natomiast z drugiej strony znajduje się gąbeczka do rozcierania makijażu.

Jednak podczas malowania nie jest już tak ładnie. Kredka jest bardzo twarda i nie da się nią zrobić dobrej kreski. Trzeba kilka razy poprawiać makijaż, by efekt był zadowalający, a i tak widać prześwity i jakieś dziwne "grudki". Ciągnie powiekę i na prawdę ciężko nią cokolwiek zrobić. Efekt za bardzo nie przypadł mi do gustu, używam sto razy lepszych kredek za niższą o połowę cenę.

na powiece oraz lekko podkreślone brwi

Gąbeczka do rozcierania też w ogóle nie jest przydatna... albo ja nie umiem jej dobrze używać. Efekt jest beznadziejny i zamiast pięknej roztartej kreseczki otrzymujemy wytarty cień. Do smokey eye to się nie ma z żadnej strony.


Jednak niektórych może zadowolić opcja używania tej kredki do podkreślenia brwi. W tym wariancie spisuje się lepiej, aczkolwiek dla mnie pozostaje nadal bezużyteczna, ponieważ i tak mam ciemne brwi. Co do trwałości, to wytrzymała kilka godzin, wytarła się tylko w kącikach.
Czyli jak widać, nie spełnia prawie w ogóle obietnic producenta, zupełna ściema!
Ocena: 2,5/6 pkt

BB Magic Lip Gloss 6in1 #358, błyszczyk do ust




Od producenta: Pielęgnuje usta nadając im uwodzicielski wygląd i olśniewający blask! Innowacyjne połączenie produktu do pielęgnacji i makijażu ust. Odżywcza formuła bogata w unikalne składniki aktywne chroni usta przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Kompleks witamin C i E połączony z siłą olejków mineralnych intensywnie wygładza i regeneruje. Oszałamiająca paleta magicznych i eleganckich odcieni podkreśla naturalne piękno każdej kobiety.
6w1:1. Kolor 2. Blask 3. Wygładzenie 4. Nawilżenie 5. Odżywienie 6. Ochrona
Cena i dostępność: Nie widziałam go w drogeriach, nie wiem jaka cena
Moja opinia: Nie używam zazwyczaj takich kosmetyków, usta smaruję jedynie balsamami i pomadkami, a błyszczyki są mi zupełnie zbędne, dlatego nie mam porównania.
Posiadam kolor nr 358. Błyszczyk ma nawet ładne opakowanie (9ml), chociaż te złote akcenty powiewają trochę tandetą i kiczem... Aplikator jest "puszysty", spłaszczony, ale zupełnie sztywny przez co niemożliwe jest precyzyjne pomalowanie ust.


Błyszczyk ma lekki, pudrowy kolor z ogromem malutkich drobinek. Konsystencja raczej gęsta, przy nakładaniu na usta tworzy brzydkie smugi i nakłada się go zdecydowanie za dużo, rozlewa się. Ma bardzo ładny, cukierkowy zapach, który znika po aplikacji; nie ma smaku.

Nie klei się, ale trzeba "usuwać" nadmiar z ust, bo brzydko zbiera się w nierównościach. Nie podkreśla suchych skórek, a nawet nawilża i działa jak pomadka. Po użyciu na prawdę widać efekty jak po balsamie średniej klasy, usta są miękkie i nawilżone.


U mnie kolor ładnie wygląda dopiero po kilkunastu minutach, jak trochę się "zje". Z ust znika przeważnie po 1,5 godziny, czyli raczej mało trwały.

Co tu dużo mówić... kolor nie dla mnie, ogólnie błyszczyk jak błyszczyk, nie zachwyca, ale zły nie jest. Chociażby ze względu na właściwości pielęgnujące. Zależy czy ktoś lubi tego typu mazidła ;)
Ocena: 3/6 pkt

bioHyaluron 4D, luksusowy krem przywracający gęstość skórze SOS




Od producenta + skład (powiększajcie):

Cena i dostępność: zapewne w wielu drogeriach; cena ok. 10zł / 200ml
Moja opinia: Krem umieszczony jest w bardzo wygodnym i estetycznym opakowaniu (200ml) - plastikowy słoiczek z odkręcanym wieczkiem, w środku zabezpieczony folią.
Konsystencja jak na krem przystało - kremowa, kolor biały. Łatwo się nabiera i rozsmarowuje. Zapach ma przepiękny, ale trudny do opisania. 

Po rozsmarowaniu na danej części ciała, bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia niewygodnych filmów - wielki plus za to! Skóra nabiera zdrowego koloru, ewentualna opalenizna jest pięknie podkreślona. Zapach utrzymuje się cały dzień na skórze.


Skóra staje się nawilżona i miękka w dotyku. Krem bardzo dobrze działa w sytuacjach kryzysowych - np. po opalaniu, gdy schodzi nam skóra lub na zrogowaciałe łokcie. Szybciutko radzi sobie z problemem, a nawilżenie odczuwalne jest bardzo długi czas... Bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość by go dokładnie rozprowadzić.

Mimo dosyć regularnego stosowaniu, trudno mi powiedzieć, czy zrobił coś więcej z moją skórą. Na pewno świetnie nawilża i zmiękcza, skóra staje się promienna i elastyczna, ale niestety ten mylny efekt jest prawdopodobnie spowodowany pewnym składnikiem. Ma jeden wielki minus... na drugim miejscu w składzie posiada olej mineralny, który zapycha i tworzy na skórze niewidoczny filtr, który uniemożliwia skórze oddychanie i parowanie. Po jakimś czasie zauważyłam, że zaczęły pojawiać mi się dziwne krostki na ramionach... podejrzewam, że są to zapchane pory, spowodowane właśnie przez ten krem. W dodatku dalej widzimy alkohol i jakieś inne wymysły łącznie z parabenami. Nie brak też świetnych składników jak masło Shea, kw. hialuronowy, jedwab czy olejek arganowy. Nie jestem panikarą w związku ze składami i używam coś dopóki nie sprawia mi problemu. Ten krem na prawdę dobrze się spisuje, ale nie z moją tłustą/mieszaną cerą, którą mam też na ramionach, plecach czy dekolcie. Po prostu będę go używać rzadziej.
Ocena: 4.5/6 pkt

Kosmetyki do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.



Długi wpis i bogaty w treści, mam nadzieję, że nie zanudziłam Was? Któryś z tych produktów miałyście lub chcecie mieć? Może macie o nich inną opinię? 
Pozdrawiam Anka ;*

17 komentarzy:

  1. mam niemal identyczną kredkę z Wibo i też uważam, że to totalny niewypał ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie również spodobał się ten luksusowy krem do ciała, ale tak jak piszesz/ po pewnym czasie na dekolcie pojawiły mi się krostki, zwaliłam to na @ i nadmiar czekolady, ale teraz tak myślę, ze to faktycznie mógł być ten krem. Zapach ma cudny, ale niesmak pozostanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam inny krem od Eveline i u mnie się nie sprawdza, ale ja używam go na stopy ;P ta kredka wygląda nieźle, tylko szkoda, że źle się aplikuje :<

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy mnie nie kusiły akurat te kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tą kredkę w odcieniu fioletowym i też jakoś nie jestem z niej zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  6. co do kredki to również mam tylko czarną... może masz jakiś lipny egzemplarz bo moja jest ok prawie ją już kończę.
    http://to-co-daje-szczescie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że te błyszczyk taki kiepski bo generalnie fajnie wyglądał na zdjęciu. Kolor świetnie wygląda na Twoich ustach.

    https://kosmetyczneblogerki.fora.pl/ zapraszam na pierwsze forum blogerek kosmetycznych! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kredkę nawet lubię, ale do brwi, albo roztartą, w błyszczyku denerwuje mnie ten 'pędzelek' , tak jak piszesz, takie przeciętniaki, ale u mnie chyba bardziej na plus, niż na minus :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tą kredkę i jest beznadziejna ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. A tak wszyscy zachwalali ten krem, moze jednak nie wyprobuje z moja tendencja do zapychania porow :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam tą kredkę i faktycznie aplikacja jest okropna, leży teraz u mnie w szafce nieużywana. A błyszczyk wygląda całkiem dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam też taką kredkę innej firmy, ale nie umiałam się nią pomalowac. Nie wiem, czy to mój brak talentu, czy coś innego.
    Błyszczyk jak to błyszczyk, mnie jakoś nie zachwycił. Ale za to z chęcią bym wypróbowała ten krem.

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię tę automatyczną kredkę, choć gąbki nie używam bo kompletnie się nie sprawdziła.

    Pozostałych kosmetyków jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się kolor błyszczyka, ale jak dla mnie za szybko schodzi z ust :(

    OdpowiedzUsuń
  15. co do dwóch pierwszych mam podobne zdanie, ale kremik oczarował mnie od pierwszego użycia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Ps. komentarze to nie miejsce na SPAM i REKLAMĘ RÓŻNYCH MAREK! Takie wpisy będą usuwane.