102 | Osławiona maseczka Acne Killer

Cześć ;)
W końcu mamy piękny dzień, z tym że już koniec majówki... ale to nic. Zaraz zabieram się za naukę, ale  nie mogła zostawić Was bez wpisu ;) Zaniedbałam ostatnio recenzje, ciągle tylko pokazuję paznokcie, w sumie to lepiej bo blog z założenia miał by tylko paznokciowy, ale nie obrazicie się, myślę, jak od czasu do czasu będzie recenzja. 
Dzisiaj napiszę kilka słów o znanej w blogowym świecie maseczce:

Acne Killer Peel Off Mask



Od producenta: Nienawidzisz trądziku i masz już dosyć marnowania pieniędzy na nieskuteczne terapie? Przestań z nim walczyć – wygraj tę walkę od razu korzystając z Acne Killer. Acne Killer to fenomen na amerykańskim rynku który usuwa trądzik w zaledwie kilka minut. Więcej znajdziecie TUTAJ


Skład: doskonały, tylko woda, mineralne sole morskie i perfumy.
Cena: teraz w promocji 40zł za 5 saszetek po 10 ml. Dostępna jest TUTAJ
Moja opinia: Maseczki te miałam możliwość przetestować dzięki współpracy ze sklepem internetowym Lux Style. Byłam bardzo ciekawa ponieważ nigdy nie używałam maseczek peel off. W dodatku opisy producenta tak zachwalają ten produkt, że można zacząć wierzyć w cuda, że trądzik zniknie kilka minut po użyciu maseczki. Czy tak było?
Zacznijmy od początku. Maseczka umieszczona jest w ładnych saszetkach, mają prosty i nowoczesny design, nawiązujący do USA, w których to niby produkt robi furorę. Po otworzeniu zaskoczyłam się kolorem maski - jest ona czarna! Zapach mi się spodobał, jest delikatny i zostaje na skórze.

Nakładanie maseczki to sprawa mało przyjemna, trzeba się babrać z tym gęstym produktem, który przypomina smołę w wyglądzie i konsystencji. 10 ml to jak dla mnie nawet za dużo, ale dla niektórych może być to ilość doskonała, więc na plus. Na twarzy zostawiłam ją na ok. 30 minut, jak zaleca producent. Maska powoli sobie zasycha i na koniec na twarzy mamy czarną folię, którą trzeba zerwać (lub ewentualnie zmyć ciepłą wodą). 

Tu zaczynają się schody. Jak dla mnie zrywanie tej maski to totalna katastrofa, boli jak cholera, w dodatku skóra potem jest podrażniona i czerwona... Natomiast zmyć resztki jest jeszcze ciężej, woda słabo sobie radzi, bo maska się rozmazuje.
Co do efektów to producent zdecydowanie obiecuje gruszki na wierzbie. Ja zauważyłam tylko doraźne oczyszczenie skóry, była ona wygładzona i miękka. O zniknięciu krostek możemy sobie pomarzyć, bo wątpię czy jest taki kosmetyk który usunąłby je w kilka minut, więc w to nie wierzyłam. Jednak zaskórników też się nie pozbyłam. Została tylko podrażniona skóra, a wszystkie pory rozszerzone... 
Podsumowując: Takie efekty to ja mam po pierwszym lepszym peelingu i nie muszę się chować przed światem, bo wyglądam strasznie. Jeszcze za taką cenę (40zł za 5 saszetek) to zupełnie odradzam, chyba że ktoś śpi na kasie i chce sobie potestować. Jak dla mnie kit.
Ocena: 2,5 / 6 pkt


Produkt ten otrzymałam za darmo do testów od sklepu Lux Style. Fakt ten nie wpłynął na moją opinię.


Przedwczoraj znowu dopadła mnie wena twórcza, szkoda tylko, że nie do malowania paznokci. I tak powstała grafika, z której jestem nie lada dumna! Inspirowana zdjęciem, jednak oczywiście dorzuciłam coś od siebie. Nie mogło obejść się bez piercingu i tatuaży, uwielbiam takie laski ;) Powiększajcie.



To tyle, pozdrawiam ;]

19 komentarzy:

  1. Szkoda, ze kit, bo myślałam, że jakiś ciekawy produkt z tego będzie :(
    A grafika przepiękna, masz wielki talent :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię takie maseczki :) teraz mam z The face Shop na nos i brodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie kusi mnie ta maseczka.. czytałam już wiele podobnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super grafika...:)
    Szkoda że maseczka okazała się takim kitem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że za tą cenę i markę można się więcej spodziewać

    OdpowiedzUsuń
  6. mi się spodobała ta maseczka, jak jej trochę "pomożemy" to pięknie oczyszcza twarz z zaskórników :)

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda że się nie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że pokazałaś zdjęcia jak wygląda ta maseczka na twarzy! Nie wiedziałam, że jest czarna :P Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w moim drugim rozdaniu. Do wygarnia kosmetyki oraz pokrowiec na laptopa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Grafika niezieeemska! masz talent Kobito ;))
    i dzięki za post o tej masce, bo przymierzam się do niej i szukam właśnie recenzji, póki co, w moich oczach ma chyba więcej negatywnych głosów, a cena faktycznie odstrasza od eksperymentowania :))

    OdpowiedzUsuń
  10. fajna grafika Ci wyszła :)
    a maska - bardzo nieopłacalna cenowo :]

    OdpowiedzUsuń
  11. maseczka faktycznie do kitu, do tego twarz wygląda jak uwalana w smole ;)
    za to grafika - cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  12. jeju chyba bym jej na twarz nie nalozyla.. juz sam kolor mnie odstrasza;) a grafika zjebista!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze wiedzieć, że to takie coś;)
    pozdrawiam i zapraszam na rozdanie:
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/2013/05/rozdanie-chcesz-to-baw-sie-i-bierz.html

    OdpowiedzUsuń
  14. łoooł grafika perfekcyjna! a maska no hmmm i w dodatku taka droga ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. dziękuję bardzo <3 zaskoczona jestem taką ilością miłych słów. ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. świetna grafika ;)
    sama ostatnio trochę tworzę, ale słabo póki co ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna grafika, masz talent dziewczyno!
    Bardzo podoba mi się Twój blog, przyjemnie się czyta i do tego piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Ps. komentarze to nie miejsce na SPAM i REKLAMĘ RÓŻNYCH MAREK! Takie wpisy będą usuwane.