25 | Maskara MILLION CALORIES Eveline

by - 16:39

Witam ;)
Znowu powróciła piękna pogoda, oby tak dalej ;) Właśnie sobie siedzę i maluję paznokcie, pomyślałam, że coś napiszę. Tak więc jestem...

Tusz do rzęs Million Calories, Eveline Cosmetics


Zapewnienia producenta: 

Wszystko o czym do tej pory tylko marzyłaś:

* 5 razy gęstsze rzęsy od nasy po same końce
* perfekcyjnie rozdzielone 
* zalotnie podkręcone rzęsy
*zero grudek

to wszystko w mgnienie oka podaruje ci nowy tusz do rzęs Million Calories.
Unikalna formuła zawiera prowitaminę B5, wosk Carnauba, ceramidy i polimery, które wzmacniają i kondycjonują rzęsy od nasady po same końce.

Skład: (obok, można powiększyć)
Cena: nie pamiętam, ale kupiłam kiedyś w Biedronce / 11ml, które mogą być używane do 6 miesięcy od otwarcia.

Moja opinia: Tusz robi dobre wrażenie już opakowaniem. Ładny, czarno-złoty design. Szczoteczka dosyć zwyczajna, jednak ma takie jakby 3 części z dłuższym włosiem - Artbrush. Sam tusz dobrze się nakłada, po jednej warstwie rzęsy są już dosyć ładnie podkreślone, jednak ja jako posiadaczka niezbyt urodziwych, jasnych rzęs preferuję dwie warstwy dla efektu sztucznych rzęs. Rzeczywiście taki efekt otrzymujemy. Nie robi grudek, ładnie rozdziela, zdecydowanie wizualnie zagęszcza rzęsy. Nie zauważyłam by jakoś wzmocnił moje rzęsy, ale jest idealny do makijażu. Szczoteczka jest bardzo gęsta i dobrze pokrywa tuszem. Utrzymuje się cały dzień, nie kruszy się. Jedyny minusik to straszny zapach, jak dla mnie masakra, ale nie zwracam na to uwagi podczas malowania.

Podsumowując, dobry tusz, na pewno nie będziemy mieć 5x gęstszych rzęs itd, ale jest dobry.
Ocena: 5,5/6 pkt







Poniżej zdjęcia przed, z jedną warstwą i z dwiema, powiększamy ;)






 Jakiś czas temu zainteresowałam się kosmetykami, ale od wewnątrz, czyli po prosty tym co jest w nich zawarte. Sporo na ten temat czytałam, a wczoraj trafiłam na genialny filmik niejakiej FoodDrugAndCosmetics, polecam w ogóle jej kanał. A filmik macie poniżej.
Dziewczyna sprawnie i dobrymi słowami wyjaśnia jak zapoznawać się z etykietami kosmetyków oraz za co tak na prawdę płacimy.

Wymyśliłam sobie, że już od następnej recenzji jakiegoś kosmetyku (np. balsam, szampon...) będę podawała dokładny skład i dodatkowo co ważniejsze składniki postaram się opisać co one robią, czy nam szkodzą czy zupełnie przeciwnie. Jeszcze myślę nad taką skalą kolorów, którymi oznaczałabym poszczególny składnik w zależności od działania. Myślę, że coś takiego może się niektórym przydać. Nie jestem jakąś specjalistką, będę posługiwać się różnymi źródłami, porównywać je i wyciągać wnioski. Osobiście temat mnie bardzo interesuje, więc jakby nie było to dla mnie przyjemność.
Może napiszcie coś na ten temat, czy się opłaca, czy kogoś to zainteresuje?

Tymczasem za kilka dni coś napiszę, cześć ;);*

Zobacz także:

9 komentarzy

  1. Całkiem ładnie prezentuje się na rzęsach :))

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię masakry od eveline. Niby są tanie i niektórzy mogą uważać, że kiepskie natomiast u mnie sprawdzają się doskonale. xD

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajnie wyglada na rzęsach
    zapraszam do siebie
    http://onlytheoriginalstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne rzęsy :o
    bardzo podoba mi się twój blog ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo ;)
      miło że komuś się podoba

      Usuń
  5. bardzo ciekawie wygląda narzęsach jednak póki co jestem wierna swojej:))
    pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze tego tuszu, ale jestem bardzo ciekawa, jak wygladałby na moich rzęsach:) Zależy mi na mocnym pogrubieniu i póki co jestem wierna już od 3 opakowania One by One Satin Black od Maybelline:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja go nie lubię. Szczoteczka mi w nim linieje i zlepia rzęsy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.

Obserwatorzy

Chętnie odwiedzam:

OBSERWUJ MNIE @zjemciklapki